Płock w legendzie

Mają swoją historię i legendy Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław i Gdańsk. Ma je również Płock, jedno z najstarszych miast na prastarym Mazowszu. Jeszcze nikt nie słyszał o Warszawie, która była niewielką wioską, kiedy do Płocka, siedziby książąt i królów przybywały poselstwa z najbardziej odległych miejsc. Tu mieszkał też dzielny i wojowniczy Bolesław Krzywousty. W katedrze jest sarkofag zarówno Bolesława, jak i jego ojca Władysława Hermana. Bolesław był bardzo niespokojnym duchem. Nie lubił siedzieć w zamkowych murach. Jego ulubioną rozrywką było hasanie na rumaku po nieprzebytych puszczach wokół miasta. Tak było i wtedy, kiedy przybył do niego posłaniec od księżnej Elżbiety, zmierzającej w stronę miasta. Okazało się, że księżna szukała u sławnego Bolesława pomocy w obronie jej ziem przeciwko najeźdźcom. Książę zgodził się udzielić pomocy, tym bardziej, że szczodrze miał być za to wynagrodzony. Bolesław chciał pokazać pięknej księżnej swój rodzinny gród i poprowadził ją tam, gdzie było najpiękniej, czyli na wzgórze katedralne. Elżbieta zachwyciła się położeniem miasta, dostatkiem tam panującym i przyrodą. Szczególnie upodobała sobie groty. Jedna z nich została nazwana jej imieniem. Jak każde szacowne miasto również Płock ma swe podziemia. Ponoć właśnie w nich, na złotej grzędzie, siedzi kogut. Nie jest to bynajmniej zwykły kogut. To prawdziwy król zamieniony w koguta za swoje złe czyny. Ma siedzieć i pilnować skarbów zakopanych w podziemiach. Każdy może po te skarby sięgnąć. Musi jednak pamiętać, że przy wychodzeniu z podziemi nie można się ani razu obejrzeć. A nie jest to takie proste, bo śmiałka będą atakowały wszystkie możliwe duchy. Jeśli się nie obejrzy, może wynieść tyle skarbów, ile zdoła. Jedna z legend opowiada o pogańskich początkach Wzgórza Tumskiego, na którym wznosił się ołtarz ku czci potężnych słowiańskich bogów. Jedną z ofiar złożoną na ołtarzu miała być dwunastoletnia Zyta. Ponoć wieczorami w okolicach wzgórza można usłyszeć płacz i prośby. To płacze młodziutka Zyta i jej rodzice. Okrutny kapłan nie uległ prośbom Zyty i poświęcił ją na ołtarzu. To miała być ostatnia ofiara, bo Mieszko wprowadził do Polski chrześcijaństwo. Nie było więc miejsca na ofiary ku czci Światowida. Długo jeszcze jednak pogańskie obrządki celebrowane były w okolicach Płocka. Sprzyjały temu nieprzebyte puszcze i wierni, którzy nie chcieli przyjąć nowej wiary. Spacerując po Płocku i podziwiając jego zabytki posłuchajmy też niezwykłych legend o tym grodzie, który ponad tysiąc lat temu osiadł nad brzegiem Wisły.


Dodaj komentarz